Radykalny zwrot w relacjach na linii inwestor – nadzór budowlany stał się faktem. Wprowadzona pod koniec ubiegłego roku nowelizacja prawa budowlanego przyniosła narzędzie, które w teorii ma cywilizować proces inwestycyjny i chronić przed brutalnymi skutkami urzędniczych decyzji. Mowa o tzw. „żółtej kartce” – procedurze, która zamiast natychmiastowego paraliżu budowy daje inwestorom drugą szansę. Czy to wyczekiwany powiew normalności, czy może otwarcie puszki z Pandorą dla budowlanej partyzantki? Przecież Polak potrafi, zapewne zaczną się komentarze. Analizujemy mechanizm nowego art. 51a Praw budowlanego.